Żelazny Krzyż

Najważniejszą cechą wyróżniającą rasowe powieści wojenne od innych powieści wojennych jest to, że ich akcja dzieje się od początku do końca na linii frontu, a czytelnik poznaje jej bohaterów przez pryzmat ich zachowania w obliczu śmiertelnego zagrożenia. 

W tym wypadku mówimy o wybitnie rasowej powieści wojennej. Mamy wrzesień 1943 roku. Niemcy bronią półwyspu Tamańskiego osłaniając odwrót 400 tyś. żołnierzy na niedaleki Krym. Ponad 300 tyś. Czerwonoarmistów ma rozkaz do tego nie dopuścić. Podaję te liczby abyście mogli je skonfrontować np. ze znaną operacją D-Day – lądowania w Normandii, gdzie walczyło 10 tyś. niemieckich i 175 tyś. alianckich żołnierzy. Walki na półwyspie Tamańskim, ich zaciekłość i natężenie, to była absolutnie inna liga. Bohaterami powieści są żołnierze Wermachtu, mający rozkaz opóźniać jednostki Armii Czerwonej, aby umożliwić odwrót swoim kolegom. „Opóźniać” ponieważ nikt nie liczył na ich zatrzymanie.

Poznajemy krnąbrnego sierżanta Steinera i jego kompanów podczas walk, w których tylko zawodowcy mają szansę przetrwać do kolejnej potyczki. Trwających mimo rozkazów niedających szans na przeżycie. Tylko czasami autor daje nam możliwość dowiedzenia się o nich czegoś, związanego z cywilnym życiem. Co robili, czy i kogo kochali, czy ich zgorzknienie i cynizm jest zasługą wojny, czy może wcześniejszych wydarzeń. Ale to wszystko jest bez znaczenia wobec bezwzględności wojny. Wojny, w której uczestniczyli już od czterech lat. Wojny, która wielu zaraziła chorobą zrzucania na innych własnego tchórzostwa i wypinania piersi po oznaczenia, należne umarłym kolegom.

Na wojnie opisanej przez Heinricha, a przecież wiedział o czym pisze, bo sam, służąc w niemieckiej armii był pięciokrotnie ranny, największym wrogiem nie byli żołnierze z okopów naprzeciwko. Byli nim żołnierze w tych samych mundurach. Niebezpieczni ludzie, którzy w tych ekstremalnych warunkach, na tle odwagi i bezinteresowności innych, dostrzegają własną małość. I zamiast zaakceptować prawdę, chcą za wszelką cenę ją wyprzeć. Za wszelką cenę, ale pod warunkiem, że zapłacą ją inni.

Wielu z was powie, że takie rzeczy dzieją się nie tylko na wojnie. W zwyczajnym życiu mamy przecież to samo. Zawsze jakieś dobro walczy ze złem. No tak. Ale we wrześniu 1943 roku, na froncie wschodnim, w miejscu gdzie przebiega granica Azji i Europy, nie było dobra. Tam było już tylko zło. Czy wśród tych, którzy tam walczyli, był ktoś kto zasłużył na Żelazny Krzyż? 

Ps. Na podstawie książki powstał film pod tym samym tytułem. Książkowym konserwatystom ekranizacje podobają się mniej niż literackie pierwowzory. Tu jednak sam nie wiem jak jest… 
Reż. Sam Peckinpah Produkcja: Niemcy, Wielka Brytania 1977 
Dystrybucja: DVD-Monolith Video  

Autor: Willi Heinrich Przekład: Ryszard Turczyn
Wydawnictwo Bellona