Władcy pustyni

Kolejny rok, a Liban płonie, obłędny taniec nad własnym grobem,
W imię Chrystusa i Mahometa, żywe torpedy giną w płomieniach
Kto tak jak ja, w końcu lat 80-tych słuchał polskiego punka, kojarzy ten kawałek. To KSU z płyty Pod prąd. Tekst napisany pięćdziesiąt lat temu jest wciąż aktualny.
Brytyjski historyk James Barr podejmuje się próby wyjaśnienia dlaczego Bliski Wschód od lat nie schodzi z nagłówków gazet i portali. Pokazuje „strategiczność” tego regionu jako skrzyżowania morskich szlaków łączących kontynenty oraz rezerwuaru zasobów ropy napędzającej gospodarki świata. To sprawia, że państwa uważające się za mocarstwa chcą kontrolować ten region.
Ale w jednej sprawie tekściarz punkowej kapeli się mylił. Chrystus i Mahomet byli i są tylko wygodnym usprawiedliwieniem. Faktyczną przyczyną wojen w regionie jest pieniądz i chęć dominacji.
Autor pokazuje narzędzia służące mocarstwom do manipulowania państwami regionu. Amerykańskie i angielskie firmy przejęły kluczowe sektory gospodarki i rozliczały transakcje we własnej walucie dezawuując waluty lokalne. System był tak skuteczny, że w latach 50-tych Iran, czołowy producent ropy na świecie, największe dochody czerpał z rolnictwa, które nie było przecież nadmiernie rozwinięte. Kasa za ropę trafiała do londyńskiego City albo na Wall Street. Aby taki stan rzeczy był chroniony, niezbędny był wpływ na politykę wewnętrzną i zewnętrzną za pomocą przekupionych polityków i uzależnienie armii od uzbrojenia produkowanego przez mocarstwa. W razie oporu społeczeństwa, kupione media tłumaczyły „tubylcom” co jest dla nich właściwe. W ostateczności organizowano przedwczesne wybory lub przewrót i objęcie władzy przez nowego przywódcę, który brał władzę korzystając ze wsparcia mocarstw. Nowo wybrany sułtan, emir, czy szejk wiedząc, że może podzielić los poprzedników, starał jak najszybciej się wzbogacić nie dbając o interes kraju i poddanych.
Barr zwraca uwagę na ciekawą rzecz. Mocarstwa uważają, że bez pieniędzy „zarobionych” na mniejszych państwach nie przetrwają. Sekretarz brytyjskiego premiera Anthony’ego Edena mówi co się stanie jeśli Brytania straci władzę nad Iranem i Egiptem: Zostaniemy […] przymuszeni do powrotu na naszą wyspę gdzie będziemy głodować. To jest słabość mocarstw. Bez wyzyskiwania mniejszych państw nie są wstanie przetrwać. Więc kiedy wyżej opisane narzędzia zawodzą, dochodzi do wojny.
To nie jest lekka lektura. Mnóstwo dat, nazwisk, nazw. Tą książkę czyta się w skupieniu. Ale warto. Na końcu jawi się pytanie. Co jeśli takie same narzędzia stosuje się wobec krajów w Europie? Chciałbym powiedzieć, że to niemożliwe, że Europa to nie jest Bliski Wschód. Ale nie powiem nic.
Autor: James Barr; Przekład: Jacek Sikora
Wydawnictwo: Prześwity
Kraków 2026 r. oprawa miękka, 430 stron