Sybir. Dzieje polskich zesłańców XVIII–XX w.

Okładka książki: Sybir. Dzieje polskich zesłańców XVIII–XX w.

W końcu XVI w. rosyjscy carowie uczynili z Syberii więzienie. Z ekstremalnie niskim wskaźnikiem ucieczek i absolutnie low-cost.

Najpierw poznajmy podstawowe definicje: Syberia (ros. Sybir). Obszar w Azji pomiędzy Oceanem Arktycznym, a Kazachstanem, Chinami i Mongolią. Od gór Ural – leżących na granicy z Europą, po płw. Czukocki na Dalekim Wschodzie. Transport – pieszy, środki przymusu – kajdany na nogi i ręce, zabezpieczenia inżynieryjne – pustynia arktyczna, tundra, tajga, step na obszarze 13 mln km², czyli jakieś czterdzieści razy tyle co Polska.

Kary polegały na tzw. Katordze – ciężkim więzieniu, z obowiązkiem pracy fizycznej, oraz Zesłaniu – zakazie opuszczania Syberii przez określony czas, lub dożywotnio. Karą fizyczną było „batożenie”. Kilkadziesiąt, kilkaset, kilka tysięcy uderzeń batem lub kijem. Więcej niż sto, równało się śmierci.

Szacuje się, że podczas zaborów, zesłano ok. 100 tys. Polaków. Autor przedstawia historie kilkunastu osób. Z wyłączeniem braci Piłsudskich większości nie znamy. Albo kojarzymy z nazwami ulic. W moim Wrocławiu są ulice: Maurycego Beniowskiego, Filomatów, Piotra Wysockiego. W żadnej miejscowości w Polsce nie znalazłem ulic Róży Sobańskiej, Ewy Felińskiej, ks. Jana Sierocińskiego i innych. A szkoda, bo byli to ludzie rzadkiego gatunku. Mimo, że trafili do piekła, zdołali w nim żyć, pomagać innym, zachować światopogląd, próbować ucieczki, ginąć bez skargi, albo wrócić do kraju i dalej robić swoje. Z wyjątkiem Beniowskiego – postaci ikonicznej, człowieka, który zapisał się nie tylko w historii Polski, ale też świata. Cóż…, szkoda, że nie mamy Hollywood.

Gdyby za Sybir odpowiadała jedna osoba, określilibyśmy ją, jako osobowość władczą z zaburzeniami sadystycznymi. Z uporczywym wzorcem okrutnych, agresywnych, poniżających zachowań obliczonych na zdobycie całkowitej kontroli nad zesłańcami. Tak samo traktowano Polaków pod carskim zaborem. Pamiętam ze szkoły dyskusje czy powstania miały sens? Czy warto było walczyć skoro porażka była pewna? Co miały w głowach kobiety, zachęcające mężów i synów do beznadziejnej walki? Ta książka pokazuje pewien mechanizm. Jest taki poziom poniżenia, rozpaczy, poczucia ściany za plecami, że ludzie posiadający kręgosłup, przestają kalkulować. Działają na poziomie odczuć. 

Autor dostrzega jeszcze jedną rzecz. Była różnica między zesłaniem za carów, a deportacją w czasach Stalina. Wtedy stan wspomnianej wyżej osoby z zaburzeniami sadystycznymi pogorszył się. Lata pogardy dla ludzi podczas caratu doprowadziły ją do paranoi i psychopatii objawiających się całkowitym brakiem wyrzutów sumienia. Ciągłą potrzebą wymierzania kar oraz przeświadczeniem, że to deportowani są stroną atakującą. 

To nie jest książka sensacyjna. To jest absolutnie ciekawy, akademicki wykład. Za moich lat studenckich bywali wykładowcy, którzy zapełniali nawet największe sale. Taki talent posiada bez wątpienia autor „Sybiru”.

Autor:  Marek Klecel
Wydawnictwo Biały Kruk
Kraków 2024, oprawa twarda, stron 600, zawiera ilustracje