Piętnaście sekund. Żołnierze polscy na froncie wschodnim.

Tego nie da się zmienić. Wychowałem się na Czterech Pancernych, Hansie Klossie i, bez mała, trzech setkach tygrysów znalezionych w ojcowskiej biblioteczce.
Dopiero pod koniec podstawówki pojąłem, że w tych „dziełach” nie było prawdy. Dobro i zło nie było czarno-białe jak dylematy Janka Kosa i jego załogi. Pewnie dlatego mój dziadek, nie dbał o ordery otrzymane za służbę w 2 Armii Wojska Polskiego, do której trafił w 44 r. wprost z wołyńskiego piekła.
Piotr Korczyński – zawodowy historyk, wraca do nieco zapomnianej historii polskich żołnierzy walczących u boku Armii Czerwonej. Opiera się na dostępnej literaturze, ale przede wszystkim na relacjach żołnierzy. Dzięki temu uzyskujemy obraz z ich perspektywy. Poznajemy kulisy decyzji, jakie podejmowali przyłączając się do walki po stronie jednego z wrogów Polski – Rosji Sowieckiej. Alternatywą było więzienie przez NKWD lub raczkującą pod szyldem Informacji Wojskowej, polską Ubecję, albo pozostanie w podziemiu, skazując się na rozłąkę z bliskimi i walkę ze świadomością nieuchronnej porażki.
Wstąpienie do tego polskiego wojska, było początkiem nowych dylematów. Kiedy radziecki „sojusznik” zatrzymał ofensywę na linii Wisły każąc naszym żołnierzom patrzeć na dogorywającą Warszawę. Kiedy na ich oczach sowieccy żołnierze rabowali polskie domy i gwałcili Polki. I w końcu, gdy radzieccy dowódcy w polskich mundurach, czy to przez nieudolność, czy też starając się zdobyć uznanie, wysyłali naszych żołnierzy na pewną śmierć w nieprzygotowanych, bezsensownych taktycznie atakach. Lenino, przyczółki na Wiśle, Wał Pomorski, Kołobrzeg, Budziszyn… W tej Armii nie było prawa do niewykonania rozkazów. Więc ginęli. Krnąbrni trafiali do kompanii karnych – Janusz Przymanowski, przywołany na kartach książki, późniejszy autor Czterech Pancernych jakoś przeoczył ich istnienie. I wiele innych faktów. Mimo, że służył w 1 Armii od momentu jej powstania. Do dziś nikt nie wie, ilu, z jak się ocenia 62 tys. zabitych żołnierzy, to ofiary złego dowodzenia
Autor oprócz wątków typowo wojskowych pokazuje także jak ważna była, dla zarządzanego z Moskwy polskiego rządu tymczasowego w Lubinie (PKWN) propaganda, ze szczególnym uwzględnieniem kina i czołówki filmowej odpowiedzialnej za przekaz z frontu. Tak, propaganda była wówczas naprawdę pierwszorzędna, a za obszar filmów odpowiadał naprawdę utalentowany filmowiec – kto nim był? Sprawdźcie sami.
W przytaczanych żołnierskich relacjach jest pewien tragizm. Zło rozpętane przez Niemców musiało być zniszczone. Każdy przyzwoity człowiek wiedział, że powinien przyłożyć do tego rękę. Więc wstępowali do wojska, idącego ramię w ramię z innym złem. Szli pod komendę ludzi do cna zepsutych. Oddanych złej sprawie. Czy była inna droga? Prawie 400 tys. Polaków wybrało właśnie tą. I mimo, że nosili na czapkach orła bez korony mają mój szacunek.
A tytułowe 15 sekund? To także pozostawiam do sprawdzenia czytelnikom książki. Przymanowski też nic o tym nie napisał. A szkoda. Byłoby coś prawdziwego w tych jego Pancernych.
Autor: Piotr Korczyński
Wydawnictwo Cyranka
Warszawa 2023, stron 437, wydanie miękkie